Site Loader

We wpisie o nosidłach ergonomicznych (do przeczytania TUTAJ) wskazywałam ich najważniejsze cechy. W dużym skrócie są to:

  1. Panel sięgający na wysokość do karczku dziecka;
  2. Panel wykonany z miękkiego materiału;
  3. Szerokość panelu pod pupą dziecka od kolanka do kolanka.

Jeśli któreś z tych wymagań nie jest spełnione, powinna zapalić się nam w głowie czerwona lampka! Czy oby na pewno to zdrowy wybór dla naszego dziecka? A może mamy do czynienia z tzw. wisiadłem i lepiej wybrać coś innego?

Tylko… w zasadzie dlaczego wisiadła są złe? Zerknijmy kolejno na wymienione przeze mnie punkty i sprawdźmy co dzieje się z dzieckiem, jeśli nie są one spełnione.

SZEROKOŚĆ

Jeśli panel nosidła nie podpiera całych ud dziecka, jego nóżki będą wisieć, a cały ciężar ciała opierać się… na kroczu. Nie będę obrazowo tłumaczyć, jakie może mieć to konsekwencje, ale myślę, że wystarczy samemu sobie wyobrazić długie wiszenie na kroczu.  Pozycja ta jest też o tyle niekorzystna, że źle wpływa na rozwój bioderek. Prawidłowe noszenie (w chuście lub nosidle ergonomicznym) jest profilaktyką dysplazji bioder. Dzieję się tak, ponieważ odwiedzenie nóżek w stawach biodrowych oraz ich boczny docisk pomaga utrzymać kość udową w panewce kości miedniczej.

WYSOKOŚĆ

Panel nosideł nieergonomicznych często sięga wyżej niż karczek. Tył główki niemowlęcia jest miejscem szczególnie wrażliwym. Nadmierne dotykanie go może prowokować dziecko do wyprostu, co zauważyć można trzymając dziecko nie dość wysoko na swoim ramieniu. Jeśli próbujemy trzymać maluszkowi tył główki dostaje on sygnał „pchaj” i zamiast swobodnie oprzeć o nas, odpycha się. Dlatego właśnie zbyt wysoki panel nosidła może sprawiać, że maluch będzie się odginać w tył lub będzie niespokojny. Dodatkowo materiał nachodzący na główkę może blokować przepływ powietrza.

MATERIAŁ

Zdecydowana większość wisiadeł (jeśli nie wszystkie) są zrobione ze sztywnego materiału. Teoretycznie ma to dawać dziecku stabilne wsparcie. W praktyce jednak uniemożliwia ciału przyjęcie bezpiecznej, fizjologicznej zaokrąglonej pozycji. Niemowlę nie ma jeszcze wykształconych krzywizn kręgosłupa tak jak dorosły i starsze dziecko. Jego kręgosłup bardziej przypomina literę C czy J. Dodatkowo jego głowa stanowi większy procent wagi niż w późniejszych latach, a mięśnie przykręgosłupowe nie są dość silne, by trzymać jej ciężar. Dlatego tak ważne jest, żeby plecki dziecka w chuście lub nosidle były zaokrąglone, zgodnie z etapem rozwoju dziecka. 

NOSZENIE PRZODEM DO ŚWIATA

Kolejną wadą tego rodzaju nosidła jest możliwość noszenia dziecka przodem do świata, a tyłem do nas. Jeśli znacie mnie już trochę, to wiecie, że bardzo wystrzegam się stwierdzeń z kategorii „czarno-białe”. Jednak trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której noszenie dziecka przodem do świata w „wisiadle” będzie wskazane.

Co się dzieje z dzieckiem w pozycji przodem do świata, w której jego plecki skierowane są tyłem do rodzica, a nóżki opadają w dół?

  • Kręgosłup malucha wygina się w nienaturalnym kierunku, ponieważ nasz brzuch i klatka piersiowa wypychają plecy dziecka;
  • Ciężar dziecka opiera się na jego kroczu;
  • Bodźce wizualne i mijane obrazy przybliżają się do dziecka (przez co znacznie łatwiej o przebodźcowanie);
  • Brak możliwości schowania i wtulenia w rodzica, jeśli dziecko się przestraszy;
  • Brak możliwości wygodnego oparcia główki o rodzica w przypadku zmęczenia lub chęci snu;
  • Brak możliwości złączenia rączek, a w przypadku drobniejszych dzieci wsadzenia rączki do buzi (to ważne rozwojowo!) czy podrapania się;
  • Nie słychać tak dobrze bicia serca rodzica jak w pozycji „brzuch do brzucha”, a więc poczucie bezpieczeństwa dziecka może być niższe;
  • Rodzic nie widzi twarzy dziecka, nie może więc szybko reagować na jego mimikę;
  • Środek ciężkości znajduje się dalej od naszego ciała niż w nosidle ergonomicznym lub chuście, przez co osobie noszącej jest ciężej.

NOSZENIE PRZODEM DO RODZICA

Czy noszenie w wisiadle przodem do rodzica jest więc bezpieczne? Z pewnością jest trochę mniej szkodliwe, jednak kilka punktów pozostaje aktualnych. W pozycji brzuch do brzucha w wisiadle:

  • dziecko wciąż wisi na kroczu;
  • ze względu na sztywny panel plecki nie mają możliwości fizjologicznego zaokrąglenia;
  • często panel wisiadła sięga powyżej karczku, co bodźcuje dziecko do wyprostu;
  • sztywny panel zachodzący na główkę może utrudniać przepływ powietrza do dziecka;
  • rączki malucha wciąż są rozdzielone (są one zwykle umieszczane w wyciętych w panelu otworach)

Jako doradczyni noszenia jestem oczywiście wielką fanką chust, ale rozumiem powody, dla których rodzice decydują się od razu na nosidło. Pamiętajcie jednak, że nie każdy model będzie równie bezpieczny dla dziecka. Nawet jeśli sprzedawca wychwala coś pod niebiosa, a na opakowaniu jest sto certyfikatów, może być to sprzęt niebezpieczny dla dzieci!

Jeśli chcecie upewnić się czy wybrane nosidło jest odpowiednie dla waszego maluszka zerknijcie na mój wpis TUTAJ lub skontaktujcie się bezpośrednio z doradczynią noszenia (np. ze mną w wiadomości prywatnej).

Hanna Łasica

3 Replies to “Jak rozpoznać „wisiadło”?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *